Tańsza wersja

Tańsza wersja banki kredyty rekomendacje

Wszyscy obawiali się wejścia na rynek rekomendacji T i jak się okazało mieli słuszność. Kiedy Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowała się wejść na rynek kredytów ze swoją rekomendacją T było wiadomo, że decyzja ta spowolni ten rynek. Już pierwsze jej zapisy, które weszły w życie w sierpniu ubiegłego roku w znaczny sposób ograniczyły dostęp do kredytów hipotecznych i mieszkaniowych. Ale jak się okazało było to za mało dla knf, bowiem przystąpiła do tworzenia nowelizacji rekomendacji S, która ma wejść w życie jeszcze w tym roku. Wprawdzie knf twierdzi, że to nie ma nic wspólnego ze spowolnieniem na tym rynku, ale tak naprawdę nikt w to nie wierzy. Fakty są wymowne – fakty, a nie słowa. Jeszcze do niedawna, aby w ogóle móc starać się o jakikolwiek kredyt trzeba było się liczyć z tym, że banki zażądają dodatkowych opłat, każą wykupić ubezpieczenie kredytu i trzeba też było się liczyć się z większymi marżami oraz prowizjami. O w miarę korzystny kredyt hipoteczny było wtedy trudno, ale można się było o nie starać. Ale jak widać komisji nadzoru finansowego było za mało tych obostrzeń, bowiem zaplanowała wprowadzenie w życie aż trzech rekomendacji, w tym dwóch znowelizowanych /S i J/. Nowela rekomendacji S ma zacząć obowiązywać już w 2011 roku i jakby tego było mało trwają właśnie konsultacje z bankami nad nowelizacją rekomendacji J. Czy to aby nie za dużo? Jeżeli bowiem wszystkie trzy rekomendacje zafunkcjonują, prawdopodobnie większość z nas powinna w ogóle zapomnieć o kredytach. Poza tym kredyty już są bardzo drogie, a kiedy wejdą w życie kolejne dwie rekomendację z pewnością będą jeszcze droższe. Sytuacja na rynkach finansowych, wahania kursu walut sprawia, że kredyty w euro są coraz droższe. A przecież banki jeszcze do niedawna tak chętnie ich udzielały. Mimo znanych obostrzeń w 2009 roku banki przyznały aż 180 tysięcy takich kredytów. Podstawową wadą kredytów walutowych jest ich cena oraz wahania kursu. Już teraz, na własnej skórze wielu kredytobiorców przekonało się o tych problemach i płaci o wiele wyższe raty niż jeszcze kilka miesięcy temu. Mało tego banki coraz częściej żądają dodatkowych zabezpiecz zeń w postaci drugiej hipoteki, bądź wykupienia dodatkowej polisy ubezpieczeniowej. Może więc warto zastanowić się nad tańszą wersją? Tymczasem tak zwani eksperci od tego rynku namawiają kredytobiorców na kredyty refinansowe. Z pewnością jest to jakieś rozwiązanie. Przykładowo średnia marża kredytu złotowego z wkładem własnym wynosiła w trzecim kwartale 2010 roku 3%, podczas gdy obecnie dla takich samych parametrów jest to 1,7%. W przeliczeniu na raty 30 letniego kredytu na 300 tysięcy złotych jest to około 200-250 zł różnicy miesięcznie, co przez 30 lat spłacania takiego kredytu daje oszczędności w wysokości nawet 90 tysięcy złotych. Może więc jednak warto taki kredyt refinansować. Może jednak kredyty refinansowe są jakimś wyjściem z tej trudnej dla kredytobiorców sytuacji? tysięcy pewnością są, jeżeli tylko klient znajdzie bank, który zechciałby takiego kredytu udzielić.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Komentarze